Od paru lat na polskich listach bestsellerów niepodzielnie króluje jedno nazwisko: Remigiusz Mróz. Jego seria o Joannie Chyłce, a także cykl powieści o komisarzu Forście zdobyły całe rzesze wiernych fanów w naszym kraju. Fenomen Mroza jest niesamowity i bardzo trudno wskazać, z czego tak naprawdę wynika. Jest bowiem autorem, podobnie jak Stephen King czy Katarzyna Michalak, który wydaje co roku po dwie-trzy powieści, pisze je wręcz taśmowo i coraz bardziej zaczynają przypominać się nawzajem, a mimo to każda z nich osiąga status bestsellera.

Ach, ci alpiniści!

To już ósma część cyklu o Joannie Chyłce! Jak każda poprzednia część serii, ta również stawia naszą dzielną główną bohaterkę przed tajemniczą sprawą, mnóstwem zagadek i niebanalnie skonstruowaną intrygą. Zaczyna się od tego, że polska załoga w drodze na jeden z najwyższych szczytów Himalajów w tajemniczych okolicznościach ginie. Zostaje po nich tylko trochę sprzętu i nikt nie wie, co się z nimi stało. Jakiś czas później na granicy Tybetu i Nepalu pojawia się jedna z członkiń wyprawy, która natychmiast zostaje przetransportowana do Polski i… oskarżona o morderstwo. Chyłka musi wykazać się intelektem, przebiegłością i błyskotliwością, by dojść do rozwiązania sprawy.

Kontratyp taki sam jak poprzednie książki Mroza?

Kontratyp, Joanna Chyłka, tom 8 bardzo przypomina poprzednie książki Mroza, co muszę przyznać z pewną dozą niepewności dotyczącej przyszłości autora. Intryga jest skonstruowana w oparciu o podobny schemat, co wcześniejsze powieści, tajemnica raczej przewidywalna, a postaci niemal niezmienne. Nie czyta się całości źle – autor ma całkiem zgrabne pióro, jego poczucie humoru w pewnych momentach zgrabnie rozładowuje napięcie, a opisy są zwięzłe i przyzwoicie obrazują miejsca wydarzeń. Mimo to możemy martwić się o przyszłość – jeszcze kilka takich książek, a rynek wydawniczy zacznie mieć dosyć pana Remigiusza Mroza i jego twórczości. Bo ileż można czytać dokładnie tego samego, proszę państwa!

Dla kogo?

Mimo tego, że mamy do czynienia z pewnego rodzaju, co niestety trzeba przyznać, odgrzewanym kotletem, książka może przypaść do gustu kilku grupom czytelników. Przede wszystkim, jeśli jesteś fanem Remigiusza Mroza i masz każdą jego poprzednią książkę, to nie ulega wątpliwości, że ta też prawie na pewno ci się spodoba i zatopisz się w lekturze po same pachy. Jeśli jednak przebrnąłeś przez dwie lub trzy powieści tego autora i nieszczególnie masz ochotę na odgrzanie owego kotleta, to radzę do tej książki nie zbliżać się ani na moment. Nie ma sensu, zwyczajnie rzecz ujmując, męczyć się, jeśli tego nie chcesz.