Jak można łatwo zauważyć, rynek książki młodzieżowej w ostatnich latach przeżywa istny renesans. Nie było żadnego okresu w dziejach świata, w którym powstawały tak liczne zastępy powieści przeznaczonych dla dzieci i nastolatków. Są tego zarówno plusy, jak i, oczywiście, minusy. Przede wszystkim, nie da się ukryć, że bardzo wiele z tych książek to niezbyt ambitne, niezbyt pouczające i niezbyt ciekawe powieści klasy B, których ani ja, ani wy nie dalibyśmy dziecku do przeczytania. Nie jest to jednak reguła, bowiem wielu autorów, którzy wojują na tym rynku, wnosi na niego naprawdę spory powiew świeżości. Taki jest chociażby John Green i jego Gwiazd naszych wina, taka jest Rainbow Rowell, twórczyni postaci Eleonory oraz Parka, a także Jenny Han, autorka powieści pod tytułem Do wszystkich chłopców, których kochałam.

Ach, ci chłopcy!

Główna bohaterka książki jest typową nastoletnią romantyczną i bardzo często, a także bardzo szybko się zakochuje i wpada w zauroczenia. Dowodem na to jest szereg listów, które na różnych etapach życia pisała do chłopców, którzy aktualnie byli obiektami jej zainteresowania. Całe życie trzymała je w zamkniętym pudełku, aż do pewnego dnia, kiedy to całkowicie nieprzyzwoitym zrządzeniem losu wszystkie te listy docierają do adresatów. I zaczyna się dziać, oj, dzieje się!

Nastoletnie rozterki

Autorka, czego ukryć się po prostu nie da… ma wybitnie naturalny i wybitnie luźny styl pisania! Czytając tę książkę, mamy wrażenie, że mamy do czynienia z czymś napisanym z perspektywy nastolatki, co jest jak najbardziej komplementem i ogromnym pozytywem. Bardzo często bowiem powieści tego typu wychodzą spod pióra podstarzałego, zgorzkniałego autora, który lata młodzieńcze i rozterki emocjonalne ma daleko, bardzo daleko za sobą, co wychodzi bardzo często nienaturalnie i wydaje się niekomfortowe nie tylko dla autora, ale i dla czytelników. Tutaj nie mamy tego problemu – akcja prowadzona jest zgrabnie i zwięźle, kolejne wątki nie przeszkadzają w przyjemnym odbiorze, ogólnie – czyta się bardzo dobrze.

Dla kogo?

Wydawać by się mogło, że mamy do czynienia z powieścią przeznaczoną tylko i wyłącznie, bez żadnych wyjątków, dla nastolatków. Otóż nic bardziej mylnego! Wydaje mi się, że nie tylko młodzież odnajdzie frajdę w lekturze. Dla rodziców może być to bowiem całkiem pouczająca lekcja na temat młodzieńczych rozważań i przemyśleń, które pozwolą nieco lepiej poznać własne dzieci i rozmawiać z nimi tak, jak się powinno. Polecam więc sięgnięcie po tę książkę nie tylko naszym pociechom, ale i dorosłym, którzy poza lekcją mogą wynieść także nieco frajdy z lektury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *